Humor

W czasie pobytu dzieci w przedszkolu zdarzają się śmieszne sytuacje, oto one:

Małe konie

Podczas spaceru dzieci przechodziły obok Hipodromu:

– Tosia (4 lata): kiedyś widziałam tam takie małe ŻEBRAKI obok tych koni

Kochliwy

– Tymon (4 lata): wiesz, zakochałem się w Tosi jak Sławomir i Magdalena

W brzuchu mamy

Dzieci podczas kolorowania obrazków rozmawiają ze sobą:

– Ola (5 lat): Wiecie, jak ja byłam u mamy w brzuchu to strasznie kopałam

– Ignaś (5 lat): ja też byłem, wcześniej był mój brat. A moi rodzice też byli w brzuchu jak żyły dinozaury

– Pola (5 lat): ale ty durny jesteś, przecież dinozaury żyły miliony lat świetlnych temu, nie mogło ich wtedy być

– Ignaś (zawstydził się): ano tak

Co z tymi akcesoriami

Przed Świętami Bożego Narodzenia nauczycielka poprosiła dzieci o narysowanie listu do Mikołaja.

– Zuzia (4 lata): ja chcę dostać lalkę z akcesoriami. Proszę mi pomóc rysować akcesoria…

( i po chwili) a Pani wie co to są „akcesoria” ?

Wolność

Nauczyciel chce wytłumaczyć dzieciom ideę Święta Niepodległości:

Nauczyciel: co to jest wolność?

Chłopiec (4 lata): wolność oznacza, że można zostać w domu i nie iść do przedszkola

Angielska monarchia

W czasie tygodnia angielskiego pani pyta dzieci:

– jak nazywa się angielska królowa?

– mrs Sylwia

Szwedzki stół:

Wtorek to ulubiony dzień przedszkolaków, ponieważ na śniadanie jest ‚szwedzki stół’. Przy okazji jest to wspaniały trening logopedyczny.

Hubert (6lat) : szwedzki stół to znaczy, że każdy w Polsce może zrobić swoje własne kanapki.

Rano w domu Amelki:

Amelka (l.5): Mamo ale ja nie mogę założyć tej spódniczki.

Mama Amelki: Ale dlaczego Kochanie?

Amelka (l.5): Bo Miss Karolina powiedziała, że ta spódniczka jest dwa razy za mała.

Mama Amelki: Jak to dwa razy za mała?

Amelka (l.5): Miss Karolina powiedziała, że jest too small.

(wyjaśnienie: two- dwa, too- za- przed przymiotnikiem, wymawiamy tak samo?)

__________________________________________________________________________________

O koleżance

Mrs. Karolina: I s she nice?

Do you like her?

Paulinka (l.6): I speak to her but she not speak to me

Kuba (l.7): bo ona jest nieśmiała

Marcel (l.7): no ona się śmieje, ale nie odpowiada.

O rodzeństwie

Dzieci na placu zabaw podbiegły do mamy, która przyjechała z dzieckiem w wózku, przyglądają się niemowlakowi.

– kogo chciałbyś mieć: siostrzyczkę czy braciszka?

– frytki

Czerwony Kapturek…

Paulina (5l.) opowiada dzieciom bajkę pt .”Czerwony Kapturek”
I mówi :
– (…) a czemu Ty masz takie wielkie uszy?
Na co Kinga (5l.) odpowiada:
– No jak to po co ?!! Żeby słyszeć, te Twoje wszystkie komentarze!

Her czy hair?

Teacher zwraca uwagę:
– Don’t kick her.
Julia (6l.) ze zdziwieniem dotykając swoich włosów:
– Don’t kick hair?

Gdzie jest ocean?

Julia (6l.) opowiada o tacie, który jest gdzieś daleko na statku na oceanie.
Pani:
– Na którym?
I widząc zdziwioną minę Julki szybko się wycofuje:
– Nieważne. To i tak bardzo daleko.
Ale Nina (5l.) nie odpuszcza:
– Aaa, to znaczy, że na Helu.

__________________________________________________________________________________
Jak są kule po angielsku?Julia (6l.) usiłuje wytłumaczyć Miss, że brat skręcił nogę i chodzi o kulach:
– Kacper hurt his leg and he walks with balls.Czy arbuz jest podobny do dyni?                                                                                                                                    Pani:- A czy arbuz jest troszkę podobny do dyni?                                                                                                                       Dzieci:- Tak, takPani:

– Tak, macie rację. To są owoce z tej samej rodziny.

Emila:- No, tak, bo dynia to jest żona, a arbuz to mąż.

__________________________________________________________________________________
Dzielimy się zabawkami Kinga (4l):
– Proszę pani, ona nie chce się ze mną podzielić różowym nocnikiem!__________________________________________________________________________________Tłumaczenie Miss Karolina mówi do dzieci po angielsku, żeby ułożyły zabawki, bo Kubuś Puchatek przychodzi do nich z wizytą. Pani dyrektor,która właśnie weszła do sali, prosi by dzieci przetłumaczyły co powiedziała Miss Karolina.
Szymon (4l):
– Mam nadzieję, że nic złego.


Pan lotniskowy

Tata Maćka przyszedł zaprosić „Tygryski” i „Sowy” na wycieczkę do Aeroklubu Gdańskiego. Opowiadał o tym co dzieci zobaczą, pokazywał puchar jaki zdobył. Pani Dorotka rozpoczynając pracę po południu pyta:
– Ojej, a skąd wy macie taki piękny puchar?
Ola:
– Od pana lotniskowego.


Żółw do weterynarza, czy do łóżka?

Miss Iwona:
– We must take our turtle to the vet…
Julia (6l) z bardzo zdziwioną miną do pani Marzenki:
– Proszę pani, a dlaczego Miss Iwona mówi, że musimy położyć naszego żółwia do łóżka?
Chwila ogólnej konsternacji. Maciek (6l):
– No coś ty Julka, przecież mówi, że musimy go zabrać do weterynarza, a nie do łóżka!
Julka nadal bardzo zdziwiona:
– Ale ja słyszałam, że powiedziała: to the bed…
Maciek:
– to vet, a nie to bed!


What’s your name?

Artur (5l) spotyka pierwszy raz po wakacjach spotyka na podwórku Miss Iwonę i się upewnia:
– Miss Iwona?
Miss Iwona:
– Yes, that’s my name. And what’s your name?
Artur radośnie klepiąc się w piersi:
– Miss Artur.


Targ o karton

„Tygryski” każdą wolną chwilę poświęcają na konstruowanie. Do pracy wykorzystują najchętniej kartony, które między innymi przynoszą z domów. Maciek (5l) przyniósł fajny karton, ale nie chce pozwolić wykorzystać go do budowy domku dla ptaszków. Wojtek (5l) też przyniósł karton i mówi:
– Zgadzam się na ten karton jeśli ty się zgodzisz na swój.
Maciek po chwili zastanowienia, łaskawym tonem:
– No dobrze…. no to się nie zgódź.


Urodziny Franka

Franek (4l):
– Kto ma krótkie spodnie tego zaproszę na urodziny.
Michał (4l):
– Miss Karolina ma krótkie spodnie.
Franek:
– Ale jej nie zaproszę, bo nie wiem, gdzie jest jej półka.
(wyjaśnienie: często dzieci przynosząc zaproszenia na party urodzinowe rozkładają je w szatni na półeczkach zaproszonych dzieci.)


Praca rybaka

Rybak opowiada w Jantarze o swojej pracy. Szymon (6l):
– A jak ryby zachęca się do sieci?


Nasza najdłuższa rzeka

W czasie wycieczki autokar przejeżdża przez most na Wiśle. Pani pilotka:
– Co to takiego jest Wisła?
Jedno z dzieci:
– Wisła to taki duży pojemnik na wodę.


Jak się urodziłam

W czasie „Spotkania z Mamą”, Natalia (5l):
– Proszę pani, a jak ja się urodziłam to miałam tylko 2 metry.


Ślimak

Dzieci zrobiły przedszkole ślimakom. Iga (6l) o swoim „przedszkolaku”:
– Ten ślimak nazywa się Śliski, bo się ciągle śliżdże i mnie liże.


Jaka to figura?

Dzieci wymieniają figury geometryczne, które widzą na obrazku.
Marcel (4l):
– Ten trójkąt jest kwadratem.


Together

Miss Karolina dołączając do dwóch dziewczynek na materacu:
– Today we are laying together.
Monisia:
– No, threegether.


Co to jest kid?

Pani Iwonka, w trakcie oglądania filmu na DVD (po angielsku) pyta Paulinkę (6l):
– Co to jest kid?
Paulinka:
– A child.
Pani:
– A co to jest child?
Paulinka:
– Dziecko.
Pani:
– To w końcu kid, czy child?
Paulinka:
– Pisze się kid, a czyta child.


Jelito cienkie

Maciek (5l):
– Jelito cienkie jest zrobione ze skóry świni.


Ptakozaur

„Tygryski” oglądają angielską książkę o zwierzętach prehistorycznych. Miss Iwona wskazuje na pterodaktyla i tłumaczy, że tonie był dinozaur. Maciek (5l):
– Tak, bo to jest ptakozaur!

Co to jest opłatek?

Ksiądz w trakcie Wigilii w przedszkolu pyta dzieci co to jest opłatek. Padają różne odpowiedzi, między innymi:
– Bo to jest skóra Pana Jezusa…


Tradycje świąteczne

Pani podsumowuje, co dzieci powiedziały o tradycjach świątecznych:
– … dzielimy się opłatkiem, zasiadamy do stołu…
Wojtek (5l):
– A ja tam będę pilnował choinki!


Czy warto chodzić na gimnastykę?

Pani:
– Jula, dlaczego nie rozbierasz się na gimnastykę? Będziesz mieć zdrowe nóżki.
Jula (5l):
– Bo przy tym za dużo roboty


O „orendżu”

Emilka (3l) podczas pracy indywidualnej:
– Miss Karolina, ja już pokolorowałam tego orendża!


O „narzeczonych”

Paulinka (4l):
– Proszę pani, a Wojtek to mój narzeczony.
Pani:
– A on o tym wie?
Paulinka:
– Jeszcze nie.

Zuzia (4l):
– Maciek jest moim zakochanym. Już się raz pocałowaliśmy pod stołem.


O szpitalu

Nina (4l):
– Jak byłam w szpitalu, to mi rączkę nakarmili rurką.

Nina:
– Kuba jest chory. Może jest w szpitalu dzieciowym.
Pani:
– Chyba dziecięcym? Ja też tam byłam (mając na myśli pobyt ze swoim dzieckiem).
Nina:
– Ale pani, to w paniowym!


Co było w ZOO

Mama:
– Helenko, jak tam było w ZOO?
Helenka (4l):
– Były SOCZKI!


Dorosłe dzieci

Oliwia (5l):
– Eeee, tak się nie bawimy, przecież jesteśmy dorosłymi dziećmi!


How old is your brother?

Podczas obiadu, Julia (5l):
– Miss, Kacper is 1 and 1!
Pani:
– O, Kacper is 11. He’s a big boy. Piotruś, how old is your brother?
Przez chwilę toczy się rozmowa również o braciach Wojtka i Mirka.Fabian (5l) niezbyt szczęśliwy, bo nie ma rodzeństwa, ale po chwili się rozpromienia:
– Miss! And my grandma is 5 and 9!


Jak „wynaleźć” angielskie słowo

Miss Iwona sprawdza, które zwierzątka Marcel (4l) potrafi nazwać po angielsku. Marcel bez zająknięcia:
– snake, rabbit, fish, elephant, cat, pszczoł, lion, ko… ka…ke… (unik pod stół i koń pozostaje bez nazwy), frog, świń, cat, teddybear, dog, parrot.


Kogo poprosić

Oliwia (6l):
– Kogo poprosić na zajęcia?
Pani logopeda:
– Niech przyjdzie Kuba i Kuba.
Oliwia:
– O! Dwie Kuby!


O czkawce

Vincent(4l):
– Mam …awkę.
Kuba (5l):
– O! Kawka. Nie, to nie będzie kawka.
Vincent:
– Nie, ja mam czkawkę!


O lewku

Marcel (4l):
– Lewek nie potrzebuje doctor, on się przebiera.
– Wybrałem rekina, bo lewek jest absent.


Yesterday was

Maciek (5l):
– Yesterday was kasza manna.


Cheetah

Miss Iwona wprowadzając nowe słówko: cheetah – gepard, wyjaśnia, że jest to bardzo szybkie zwierzę.
Piotruś (5l):
– Ciekawe co to jest ta cheetah, nie?
Po chwili, gdy nikt nie zareagował:
– On pewnie jest tak szybki, że go nie widać.


Nieźle urosłem

„Króliki” bardzo lubią zabawy ze skrzynią „przebierańców”. Mirek (5 lat) szczególnie upodobał sobie kawałek materiału, który zakłada na ramiona i ciągnie za sobą niczym płaszcz królewski. Panie zauważyły, że materiał jest troszkę zbyt długi, może to być niebezpieczne, więc go skróciły. Mirek tego nie widział i gdy następnego dnia założył go sobie na ramiona, obejrzał się ze zdziwieniem i stwierdził:
– No, no, nieźle urosłem!


„Sweet” Poli

Pola (3 lata) wygrała w konkursie słodycze. Odłożyła je naswoją półkę w szatni. W czasie ubierania na podwórko Miss Iwona droczysię z Polą i „podpuszcza” ją, żeby oddała swoje słodycze.
Pola:
– No, sweet Poli zje mummy Dorotka, daddy Michał i Kubi brother!


Czy Mikołaj był prawdziwy?

– Jakby to był żywy Mikołaj to by nie miał takiej grubej twarzy…
– No! I miał wybite oczy.


Co to znaczy „white”

Mirek (4 lata):
– White to żona.
Któreś z dzieci:
– Nie.
Mirek:
– Tak, bo tak mówi mama i tata!
Iga (4 lata):
– Nie, white to czarny.


Lewa noga

Małgosia (6 lat):
– Jak zwykle wstałam dzisiaj lewą nogą…
Pani:
– Ojej, masz zły humor.
Małgosia:
– Nie, bo prawa noga jest przy ścianie.


Ręczniki

Dzieci w piątek zabierają ręczniki do prania. Kacper (5 lat):
– Zabieramy ręczniki, czy „ciasteczki” też?.
Jak udało się ustalić „ciasteczki” to szczoteczki do zębów.


Balon

Oliwka (5 lat) widzi Kubę trzymającego zielonego balona i krzyczy do niego:
– Kuba, pęknij balona! Pęknij balona!


Dinozaur

Dziecko:
– Niech pani patrzy co się stało z naszym dinozaurem. Wyklął się!


Ciasto

Maciek (lat 4) na badaniu logopedycznym wyciąga z kieszeni kawałek zagniecionego ciasta (rano dzieci w grupie piekły ciasteczka) i oznajmia z dumą:
– Zabrałem, żeby pokazać mamie.


Droga woda

Nina (lat 3) pomaga zagospodarować akwarium. Pani nalewa wody do miski i razem noszą do akwarium. Pani odkręciła wodę i czeka, żeby się miska napełniła. Nina:
– Pani, starczy tej wody, bo woda droga!


Co czyta ksiądz?

Pani katechetka:
– Gdzie są dzieci na tym obrazku?
Dzieci:
– W kościele.
Pani katechetka:
– Dobrze. A co czyta ksiądz?
Jedno z dzieci:
– Encyklopedię.


Jak byłem mały

Kolega:
– Ale masz ładną koszulkę.
Karol (lat 6):
– Tę koszulkę dostałem na urodziny.
Kolega:
– Ładna.
Karol:
– Z tamtego roku jak byłem jeszcze mały, miałem dwa lata.


O wszawicy

Piotrek:
– Wiesz co to jest wszawica? To takie robaczki we włosach.
Agatka:
– Chyba we Włoszech?
Piotrek:
– Nie… we włochach.


O kłamstwie

Oliwier (5 lat):
– Proszę pani… (i chciał naskarżyć)
Kuba (5 lat):
– Proszę pani on chce skłamać.
Oliwier:
– Proszę pani on kłamie, że ja chcę skłamać.


Czy pani dyrektor potrafi czytać?

Pola (2,5 roku) podchodzi z książeczką do pani dyrektor i pyta:
– Umiesz citać?


Wrześniowe humorki

Nauczycielka widzi, że dziecko – Tomek (3 lata) ma katar. Podchodzi do niego i mówi:
– Chodź, wytrzemy nochalek.
Wojtuś (3 lata) mówi:
– On się nie nazywa nochalek, tylko Tomek.


Kuba (3 lata) przebrał się w pidżamę i patrzy na krzesełko ze swoim ubrankiem.
– Proszę pani, czy to moja bluzka?
Nauczycielka:
– Tak, twoja.
Kuba:
– To jest moja bluzka, ale nie moje paski.


Kinga (6 lat) żywiołowo opowiada koleżankom jakieś zdarzenie. Po jej wypowiedzi Basia (6 lat) upomina ją:
– Nie mówi się ludziami, tylko człowiekami.


Hot cross buns

Króliczki z okazji świąt wielkanocnych upiekły bułeczki, które po angielsku nazywają się ‚hot cross buns’ i tradycyjnie są jedzone w Wielki Piątek.
Częstowały nimi również panią dyrektor.
Pani dyrektor (próbując sprowokować dzieci do opowiedzenia o tej tradycji):
– A dlaczego wy mi przynieśliście te bułeczki? Pamiętam, że wzeszłym roku też u mnie z takimi byliście. Dlaczego mnie nimi częstujecie?
Marek (lat 6):
– Bo mamy za dużo.


Kolor pisanek

Pani rozmawia z dziećmi o tradycjach wielkanocnych:
– A jakiego koloru są pisanki?
Jedno z dzieci:
– Pisanki są colourful.


W czasie wycieczki do Muzeum

Pani kustosz pokazuje dzieciom kraszankę i pyta, czy wiedzą, co to jest.
Kuba (lat 7):
– To jest kura w kształcie jajka.

Chwilę później pani pokazuje pisankę ozdobioną poprzez oklejenie jajka trawkami.
-… i taka pisanka jest miękka w dotyku.
Dzieci:
– A czy możemy dotknąć?
Pani:
– Ojej, kochani, ja się boję wam dać dotknąć to jajeczko, bo to jest eksponat. Boję się, żeby się nie zniszczył. Zobaczcie tu jest numerek inwentarzowy. Widzicie tutaj ten numerek?
Tymek (lat 5):
– Proszę pani, ale my nie dotkniemy tego numerka.
Wypowiedź Tymka tak rozczuliła panią kustosz, że oczywiście, dzieci mogły podotykać cenną pisankę.

W drodze powrotnej Kuba (lat 7) zbiera różne „skarby”. Panie zwracają mu uwagę, żeby przestał podnosić śmieci.
Kuba:
– Ale ja chcę z tego zrobić palmę.
Pani:
– To poprosisz mamę i kupi ci jakieś kwiatki do palmy.
Kuba:
– Nie kupi! Nigdy mi nie kupują! Stale mówią, że nie mają pieniędzy. A mają! Sam widziałem! Mają nieograniczony tysiąc!


W lutym dzieci przeprowadzały doświadczenia z wodą. W czasie rozmowy na ten temat pani pyta, do czego ludziom potrzebna jest woda.
Marek (l.6):
– Woda, to najlepszy powód do życia.
Inne dziecko:
– Do płakania.


Zuzia (l.5) do Kuby (l.6):
– Podobasz mi się. Co ty na to?
Kuba:
– To jest twoja decyzja, nie moja.


Miss Iwonka, kończąc pracę, mówi do dzieci, że spieszy się do domu.
Gracjan (l.5) kiwa ze zrozumieniem głową:
– It’s ten past nine.
(w czasie porannego sprzątania Miss Iwona często ‚pospiesza’ dzieci argumentując: ‚It’s ten past nine!’)


Przed Dniem Babci i Dziadka dzieci opowiadają o ich wyglądzie.
Ala (l.5):
-A mój dziadek, to ma taką trochę tutaj pustą głowę.


W czasie koncertu Arturek (l.3) zatykał sobie uszy. Po powrocie do sali nadal wygląda na niezadowolonego, więc pani pyta:
– Co się dzieje Arturku? Przecież już jest cicho. Nie bolą cię już uszy.
Arturek:
– Bolą mnie oczy… od patrzenia.


Pani:
– Co to jest abstrakcja?
Gracjan (l.5):
– Patrzę na te farby i tak sobie myślę: co to będzie za austrakcja…
Pani:
– Nie austrakcja, tylko abstrakcja. A te farby, to będzie dla was atrakcja


Gracjan (l.5) przez cały obiad dopytuje Tymka (l.5):
– A wąż jest płazem, czy gadem?
Tymek w końcu odpowiada:
– Gadem.
Gracjan zdziwiony:
-Ooo! a skąd wiesz?!
Po chwili wymyśla kolejne podchwytliwe pytanie:
– A ja jestem płazem, gadem, czy ludziem?


W czasie obiadu Zuzia (l.4) do siedzącej obok Miss Iwony:
– Proszę pani, a ja nie lubię sosiku.
Tymek (l.5):
– Ona jest z Anglii! Nie rozumiesz?
Zuzia:
– Ale ja nie lubię sosiku.
Tymek:
– Gracjan wytłumacz Miss Iwonce.
Gracjan (l.5) nieprzytomnie (bo się właśnie gdzieś oglądał i był całkiem nie w temacie):
– Co?!
Tymek:
– No, że ona nie lubi sosu.
Gracjan po chwili namysłu:
– No, tylko że sos jest z Polski… Marchewka jest z Anglii, ale sos jest z Polski.


Maurycy (l.5):
– A ja idę pojutrze na ślub!
Piotruś (l.6):
– A z kim się będziesz ślubił?


Pani Marzenka mówi dzieciom, że na zajęciach będą rozmawiać o miejscu bardzo związanym z jedzeniem (chodziło o kuchnię) i pyta, czy się domyślają co to za miejsce.
Padają najróżniejsze odpowiedzi:
– Mc Donalds!
– Restauracja!
– Piknik!
– Pizzeria!
– Mc Donalds!
Szymonek (l.5) cierpliwie się zgłasza, więc pani Marzenka ucisza grupę i prosi:
– A ty, Szymonku, jak myślisz? Co to za miejsce?
Szymon:
– Stacja benzynowa.


Wiktor (l.6):
– Człowiek ma dwa gardła. Jedno idzie do dobrego, a drugie do złego. A jak jedzenie trafi do złego, to się można udusić.


Julia (l.6):
– … ale oni byli normalni – człowiekami, a ona była wiewiórką. A na samym końcu był koniec i Blue wypił herbatę.


Dzieci grają przy stoliku. Gracjan usiadł w taki sposób, że nikt nie może przejść.
Miss Iwona:
– Gracjan, sit properly.
Po chwili znowu:
– Gracjan, sit properly.
Gracjan (l.4):
– Proszę pani, ja się nie nazywam Gracjan Sitproperly! Ja jestem Gracjan Gan!


Maurycy (l.5):
– A wiecie, że jaszczurki jedzą wszystkie owady, oprócz sowy?
Inne dziecko:
– No, bo sowa mieszka na drzewie.


W jednej grup są bardzo podobne do siebie bliźniaczki.
K. podchodzi do nich i pyta:
– A wy jesteście jednorazowe?


5 grudnia Julia (l.3) tłumaczy pani:
– Niedługo przyjdzie Św. Mikołaj, a jutro przychodzi ‚butny’ Mikołaj.
Pani:
– ‚Butny’? Dlaczego ‚butny’?
– Bo zostawia prezenty w butach.


Pani pyta co Maurycego (l.5) włożył do kieszeni.
Maurycy:
– Nic, zwykłe, puste ręce.


Julia (l.5):
– Proszę pani, czy mogę się załatwić?
Nauczycielka:
– Musisz poczekać, bo do toalety poszła Iza
– A mogę do chłopackiej?


W.(l.4):
– ja umiem robić pompki!
Z.(l.3):
– ja też
M.(l.3):
– a ja nie umiem. Umiem tylko robić fikołki.
W.(l.4):
– ja też umiem fifołki
P.(l.3):
– a ja pompony!


Grupa ‚maluszków’. Pani czyta menuna obiad:
-…. kotlet z jajka
Jeden z ‚maluszków’ zaczyna straszliwie płakać
Pani:
– dlaczego płaczesz? Co się stało?
‚Maluszek’:
– Bo ja nie chcę jajka L Chcę samego kotleta!


A.(l.5):
– Co to jest gimnazjum?
I.(l.5):
– No….. to jest tam, gdzie dzieci uczą się gimnastyki


Zuzia (l.3) częstowała dzieci tik-takami. Mama w drodze do domu (w nadziei, że usłyszy ‚proszę’)pyta:
– A jak częstowałaś dzieci, to co im mówiłaś?
Zuzia:
– Po jednym! Po jednym!


Kacprowi (l.7) odnowiła się rana na nodze. Trzeba było zrobić opatrunek. Po jakimś czasie Kacper:
– Proszę pani, czuję, że mi skóra powróciła. Czy mogę zdjąć plaster?


Natalia (l.5):
– Ciociu, a wiesz, że ja też znam jedno słowo po angielsku?
Ciocia:
– Tak? A jakie?
Natalia:
– Sorry
Ciocia:
– A co to znaczy?
Natalia:
– Sorry.


Wracając z pikniku grupa napotyka rozdroże:jedna dróżka prowadzi prze niewielki pagórek,druga dookoła.
Iza (l.5):
– O, jaka ładna górka! Żebyśmy przez nią poszli…. Nie poszliśmy, jaka szkoda…
Tymek (l.6):
– No, widzis, Miss Iwona chciała wybrać selsą drogę, żeby ona się tez zmieściła, a nie tylko kazdyz nas (zapis fonetyczny)


K.(l.3) o brokułach:
– Proszę pani, całkiem smaczny był ten kalafior, tylko troszkę zzieleniał.


Szymon (l.5) w czasie wizyty u rodziny spadł ze schodów.
Pani:
– A duże te schody były?
Szymon:
– Oj, proszę pani, tysiące, całe kilometry schodów….


Piotruś (l.6) nigdy nie potrafi opowiedzieć mamie,co było na zajęciach. Mama codziennie ranouprzedza, że synek ma się postarać zapamiętać,bo go na pewno zapyta.
Przez kilka dni była bardzo zajęta i zapomniała go ‚odpytywać’.
Na kilka dni przed Dniem Matki, Piotruś:
– Mamo, a ty mnie wcale nie pytasz, co było dziś w przedszkolu!
Mama:
– Rzeczywiście. To co dziś robiliście w przedszkolu?
Piotruś:
– A nic ci nie powiem, bo to tajemnica!


Dzieci z grupy angielskiej dostały żabkę i pomagały urządzić jej ‚mieszkanie’. Pani wytłumaczyła po angielsku, dlaczego niemożna od razu wpuścić żabki do akwarium i na jakiś czas trzeba ją zanurzyć razem z pojemniczkiem.
Kacper (l.7) tłumaczy na polski:
– Pani mówi, że jak temperatura wody w słoiczku będzie taka sama jak w akwarium, to wtedy pani otworzy słoiczek i żabka sobie popłynie.
Na co odzywa się Szymon (l.7):
– No, bo inaczej żabka by się utopiła!


Mama pogania synka w szatni:
– No, pospiesz się. Bierz kurtkę i idziemy.
P.(l.6):
– A …. i jeszcze logopedę!
(chodziło o zeszyt do logopedii)


W przestawieniu Królewna Śnieżka wystawiła na próbę cierpliwość dzieci delektując się zatrutym jabłkiem i wychwalając jego zalety, dużą ilość witamin, wyborny smak, kolor itp.
W ‚połowie jabłka’ Martynka (l.5) niewytrzymała:
– Oj, trzeba paść, bo tak było w tej bajce.


Kacper (l.7) opowiada kolegom, że pojedzie z rodzicami do Anglii. Rozmawiają przez chwilkę o tym co tam zobaczy, czym pojedzie, a któreś z dzieci zauważa:
– To ty tam pewnie spotkasz Miss Iwonkę.
Kacper:
– No, pewnie! W tej Anglii trzy ulice na krzyż,to pewnie się gdzieś spotkamy.


Po wysłuchaniu legendy o Warsie i Sawie.
M.(l.6):
– Proszę pani, a ta syrenka to jeszcze żyje?
Pani:
– Przecież wiecie, że syrenki żyją tylko w bajkach i legendach.
M.:
– Ale to ja zabili, czy sama zdechła?


Na kuligu.
Kacper (l.7) siedzi na sankach pierwszy, za nim siedzi Tymek (l.5),potem N.(l.4) i pani. Pani kilkakrotnie przypomina Kacprowi, żeby się trzymał.
Tymek:
– No, Kacper, tsymaj się, bo spadnies i cego ja siebędę tsymał? (zapis fonetyczny)


Pani:
– Stare Miasto, to jest taka część miasta,gdzie zachowały się najstarsze budynki. Niektóre z nich przetrwały nawet wojnę.
Któreś z dzieci:
– O! To tak jak moja babcia!


Dzieci kończą grę. Widać, że Martynka (l.5) praktycznie nie ma szans na zdobycie obrazka.
Odwraca się do koleżanki:
– Wiesz, gra nie jest najważniejsza…. Miłość i wiara są najważniejsze.


Pani logopeda rozmawia z mamą Ali (l.4) o tym, że Ala Wciąż jeszcze ma problemy z głoską ‚k’ w środku wyrazu. A. W tym czasie jest zajęta ubieraniem i wydaje się, że nie jest zainteresowana rozmową.
Pani logopeda:
– … i dziś na zajęciach było ‚jabto’ i ‚jabto’
Nagle Ala staje na ławce i wtrąca:
– bo ja potrafię poprawnie powiedzieć tylko ‚apple’


– Proszę pani, a dlaczego Ms Iwonka ma angielski język, a my polski?


Pani:
– No, zjedz jeszcze troszeczkę. Powiem potem twojej babci i zobaczysz jak się ucieszy. Pewnie aż cię pocałuje z radości….
‚Maluszek’:
– Pani…. zjedz ty, bo ja już nie mogę….


Marek (l.4) podczas obiadu:
– Proszę pani, a ja polubiłem tę karuzelę
(chodziło o mizerię)


Pani żartuje:
– Szymon, ty tymi czarnymi oczkami to tylko patrzysz, coby tu jeszcze zbroić, nie?
Szymon (l.4):
– A nie….
A po chwili:
– …. bo brązowymi!


Piotruś (l.4):
– Mamo, a co jest obok Polski?
Mama:
– Niemcy
Piotruś:
– Niemcy?! Niemożliwe! Przecież musi być Anglia,bo jakby Miss Iwonka przyjeżdżała do przedszkola rowerem?


Rozmowa toczyła się po angielsku – stąd forma ‚ty’ do nauczyciela.
Pani zauważyła, że Pawełek (l.5) zrobił się trochę markotny,więc, żeby odwrócić uwagę od zmartwień:
– A ty zaraz idziesz na tańce, prawda? Ja chyba pójdę zobaczyć ja ty pięknie tańczysz.
Pawełek najpierw – radosny uśmiech, a po chwili znów zmartwiona buźka:
– Ojej, tylko, żeby cię twój tata wcześniej nie odebrał.


– Pani Kasiu, tylko niech pani powie mojej mamie, w którym sklepie kupuje się te buraki, bo moja mama nie wie i dlatego nie robi mi takiej surówki.


Przed Dniem Babci dzieci rysowały portret swojej babci. Tomek (l.4) tworzy zwykle abstrakcje, więc tym razem rysował pod kierunkiem pani.
Pani:
– Głowa. Po tych kropeczkach. Oooo, bardzo ładnie…A teraz oko…. bardzo ładnie….. A teraz drugi eoko…. tak, bardzo dobrze…
I w tym momencie Tomek ‚z prędkością światła’:
– I trzecie oko! O! Cyklop!


Dawid (l.4) zasapany wchodzeniem po schodach:
– O, Jesus Christ!
Ciocia:
– A ty wiesz co to znaczy?
Dawid:
– Uhm: O Matko Boska.